Zanim zostałam szczęśliwą posiadaczką tego maleństwa, dużo naczytałam się, że jest ona trudna. Trudna w aplikacji i trudna w noszeniu. Ale ja wybierając ją ("najmatowszy" :D z matów) nie liczyłam na masełko ślizgające się po ustach. Mat zawsze jest tępy. Taka jego natura, nie ma co walczyć i się obrażać. Czy się trudno nosi? Mi nie, ponieważ zdecydowana większość moich kolorowych mazidełek do ust jest matowa, więc usta mam przeważnie wypielęgnowane i zadbane. Czy wysusza? Troszkę tak, ale to znowu wina jej wykończenia i znowu, jest to element, który trzeba przewidzieć przy wyborze tej szminki. Ale ja mam na nią sposób. Zawsze nakładam pod nią bazę z MAC, która nie dość, że pielęgnuje usta to jeszcze przedłuża jej trwałość.
Zapach, tak jak wszystkie ustne dzieci tej marki, mają cudowny słodkawy waniliowy zapach. Urzekający, poprawiający humor. Po prostu mega :)
Opakowanie to standardowy nabój. Czarny, elegancki, trwały nabój. Kiedy mam ją w "torebkowej" kosmetyczce i po nią sięgam, zawsze się uśmiecham. Kojarzy mi się z czym ekskluzywnym, moja tajemna broń urodowa :)
Wydajność oszałamiająca. Co prawda, nie używam jej na co dzień, bardziej weekendowo lub od święta, ale nie zauważyłam, żeby jej jakoś znacząco ubywało. Jest to pewnie spowodowane jej trwałością, przez co nie wymaga częstych poprawek. Zdjęcia były robione mniej więcej po pół roku od kiedy ją mam. Używałam jej do tego czasu z 10 razy, a zużycie jak widać :)
Producent pisze, że wytworzenie wykończenia Retro Matte zainspirowane było szminką Ruby Woo. Zapowiada, że tekstura jest jedyna w swoim rodzaju. I się nie mylił. Faktycznie, jak już pisałam najbardziej matowy mat z możliwych nie jest spotykany (przynajmniej przeze mnie) w żadnej innej firmie, z którą się spotkałam. Dają świetny efekt matu, który wyróżnia się na ulicach. Relentlessly Red opisany jest jako żywy różowawy koral. Tak faktycznie jest gdy patrzymy na sztyft. Podczas robienia swatcha na ręku, przebijają się jej koniugacje z czerwienią w chłodnych, niebieskich tonach. A na ustach wygląda zupełnie inaczej - róż gra pierwsze skrzypce, czerwień odchodzi w kąt. Cóż za nieprzewidywalna szminka!
Stosunek ceny do jakości mogłabym określić jako dobry. Wiadomo, że szminki z firmy MAC są drogie, to nie ulega wątpliwości i raczej nie zapowiada się aby staniały. Ale na przykładzie właśnie tej szminki śmiało mogę powiedzieć, że jest ona warta swoich pieniędzy. Całkiem niedawno byłam na spotkaniu z przyjaciółmi, każda para przynosiła coś do jedzenia wiadomo. Nie zawsze była to tylko sałata, zdarzyły się również pierogi, które niestety w moim przypadku są pogromcami wszelkich mazideł :) a ta bohaterka pozostała niewzruszona na ich względy! Przetrwała, w stanie nienaruszonym 8 godzin i po powrocie do domu musiałam ją zmywać co nie było tak zupełnie łatwe.
Moja opinia? Mega trwała, mega napigmentowana i mega matowa. Czyli zawiera w sobie wszystko to, czego od niej wymagałam. Doskonale przejmuje wodze w makijażu, delikatne oko plus ona i jest super. To sekret na szybki makijaż :)
Czy polecam? Pewnie, że tak :)
Cena 86 zł za 3 g produktu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz