Konsystencja jest bardzo fajna. Nie pyli przy nakładaniu go na pędzel. Przy użyciu Hakuro H13 po jednym pociągnięciu pędzlem po bronzerze uzyskujemy idealną ilość produktu potrzebnego do konturu jednego policzka. Dzięki temu nigdy nie mam plam, tak jak nie raz zdarzało mi się z innymi bronzerami a tym samym pędzlem.
Wydajność tego kosmetyku jest nieziemska! Zdjęcia były robione trochę wcześniej, bo na początku listopada, ale mogę zagwarantować, że widoczne zużycie nie uległo zmianie mimo używania go około 5 razy w tygodniu od połowy września.
Opakowanie standardowe, typowe dla wszystkich róży MAC. Otwierane, plastikowe, solidne, schludne, estetyczne. Produkt nie pachnie :)
Jeśli miałabym ocenić zgodność towaru z opisem, to mam tu jednak pewne zastrzeżenia. Na stronie internetowej dostajemy informację, że Harmony to "przytłumiony, różowobeżowy brąz". Ja tu jednak nie widzę w żadnym oświetleniu (ani chłodnym, ani żółtym, ani w świetle naturalnym, a tym bardziej na twarzy) żadnych tonów różowych. I bardzo dobrze! Bo różowy bronzer to jednak nie to, o co mi w życiu chodzi ;) W moim odczuciu jest to delikatnie beżowoszary brąz, idealny do udawania cienia kości policzkowych
![]() |
| Źródło |
W opakowaniu dostajemy 6 g produktu. Jak widać po kilkumiesięcznym używaniu ledwo starta jest wierzchnia faktura, myślę więc, że była to inwestycja na co najmniej jeszcze dwa lata, chyba, że termin ważności minie szybciej :)
Czy polecam?
Oczywiście! Mam naprawdę dużo kosmetyków. Z różnych kategorii. Ale ten bronzer zdecydowanie jest najbardziej wydajny z całej mojej gromadki. Jeśli jest to akurat nasz kolor i planujemy używać go codziennie, to jest to zdecydowanie dobry zakup. Jeżeli jednak planujemy go używać rzadziej, np tylko przy większych wyjściach, nie ma sensu inwestować. Warto wtedy spojrzeć na pudry modelujące z Inglota. Kolor 505 bardzo dobrze naśladuje Harmony, a ze sprawdzonych źródeł wiem, że jakością depcze MACowi po piętach :D
Cena to 96 zł za 6 g.
Polecam sprawdzić również inne opinie, np na KWC

